wtorek, 10 czerwca 2014

cicha łza...

Choć tak blisko na co dzień, gdy odwiedzam cmentarz, tak daleko zarazem. Choć w pamięci wciąż buzię jej widzę, zapach główki czuje, choć jedwab malutkich dłoni pamiętam, to... wspomnienia jak ciernie wbite w me serce, choć przywołują uśmiech miłości, zalewa je łza głuchej tęsknoty. Marysia wciąż daje mi znaki. Niektóre fotografuję, inne odciskają się w moim sercu, jak niegdyś jej ciałko wtulone w mą pierś.
Chociaż doceniam życie i cieszę się przeżytym w zdrowiu każdym dniem, to matczyne wspomnienia wyrywają się z ram logiki i imadłem ściskają milczące gardło.
Marysiu! Tak wiele wyjaśniłaś odchodząc... Dziękuję CI za tę naukę. Sercem na wieki z TOBĄ! mama...


https://www.facebook.com/photo.php?fbid=543659952410579&set=a.349947361781840.1073741829.100002997364445&type=1&theater


środa, 4 czerwca 2014

Obrzydliwy komentator powrócił

Tak , zapewne pamiętacie te wszystkie niehumanitarne komentarze na temat mojej zmarłej Marysi. WIem, że na wstrząsnęły one wszystkimi czytelnikami bloga. Moderowanie komentarzy pomogło na jakiś czas, dopóki mogły komentować osoby z otwartym IP. Kiedy sprawa ucichła, przynajmniej na moim blogu - burza rozszalała się na blogu mamy Krzysia, z takimi  samymi obraźliwymi, a wręcz plugawymi i skandalicznymi komentarzami odnośnie zmarłego Krzysia.
Niestety, chociaż nie widzicie tych komentarzy, bo każdy wpisany komentarz trafia najpierw do mnie na skrzynkę w celu zatwierdzenia - to jednak wciąż je dostaje. Parszywy komentator twierdzi, że : "chce mu się rzygać na widok tego mutanta" - czyli mojej córeczki.
Zastanawiam się czy nie zebrać sił i nie dobrać się do tyłka temu podłemu komentatorowi, który tak bezwstydnie obraża i poniża zmarłe dzieci i ich rodziców. Daleka jestem od tego, aby życzyć mu śmierci tego, kogo najbardziej kocha - o ile ma jakiekolwiek ludzkie uczucia - bo zaczynam w to wątpić - ale ostrzegam po raz ostatni, że jeśli sytuacja się powtórzy - to nie zostawię tego bez echa!
Tymczasem, chcąc zamieścić jakiś komentarz od dziś - będzie widoczne jego IP.
Więc zobaczymy skandaliczny obłudniku ile masz odwagi. Skro nie szczędzisz słów i rzucasz błotem   w najbardziej idealne istoty, jakie żyły na świecie - niepełnosprawne dzieci, które nigdy nikomu nie wyrządziły nawet myślą najmniejszej krzywdy - to może będziesz mieć źdźbło odwagi i się ujawnisz. Może przedstawisz swoje imię, napiszesz co takiego stało się w twoim życiu, że tryskaj jadem gorszym od żmii? Może znajdzie się ktoś, kto ci wybaczy? A może wręcz przeciwnie? Jakie to łatwe tak anonimowo wchodzić z brudnymi buciorami w czyjeś życie, prawda? A jak trudno pokazać swoją plugawą twarz publicznie! Widzisz to co nas różni - to przepaść. Bo ja dostrzegam doskonałość Boską w niedoskonałym ciele, a ty widzisz mankamenty, których nawet nie jesteś godzien.
Ale wiesz, w życiu niegdy nic nie wiadomo, nic nie jest pewne i wszystko przemija. I jaką masz gwarancję, że nie staniesz się "szkaradą" - tak jak oceniasz moje dziecko? Co wtedy powiesz o sobie? że jesteś mutantem? Może będziesz się modlić o śmierć, a ona nie przyjdzie, dopóki nie zaznasz wszystkich krzywd na własnym ciele, które wyrządziłeś innym? Może  sprawiedliwość wszechświata, która powraca do nas jak bumerang doświadczy cię o nowe przeżycia? CO wtedy zrobisz???? Odpowiedz sobie na to pytanie.
A moje zmarłe , podkreślam IDEALNE dziecko zostaw w spokoju!!!!

wtorek, 3 czerwca 2014

Tęsknota łamie serce....

Robiłam dzisiaj porządek w komputerowych plikach. I nawet nie mam pojęcia skąd znalazły się krótkie filmiki z Marysią, podczas jej rehabilitacji, które zostały uwiecznione przez przypadek - przez nieudolne posługiwanie się przez moją mamę aparatem;) Chcąc zrobić zdjęcia wciskała opcję nagrywania i w ten właśnie sposób, mam przed sobą Marysią jak żywą. W takich momentach, kiedy wydaje się ona być na wyciągnięciu dłoni  - serce płacze krwawymi łzami. Słyszę jej głos, widzę falujące kiteczki , czuję na sobie spojrzenie. Niemal rozpoznaję jej dziecięcy zapach. Jest tak blisko, a zarazem tak nieosiągalna. Czasem taka gorzka świadomość że już nigdy więcej jej nie dotknę, nie przytulę, nie zobaczę, rozrywa mą duszę od wewnątrz. Miłość owiana tęsknotą płonie jeszcze większym ogniem, jeszcze bardziej dotkliwym, jeszcze mocniej odczuwalnym, a wszystkie te emocje gasi kubeł zimnej świadomości, że przecież ona nie żyje. Nie tutaj, nie w tym wymiarze. Nie wiem dlaczego natknęłam się na te wszystkie filmy. Nie widziałam ich od kilku lat. Dzisiaj wspomnienia jak huragan powracają z nieprzebraną siłą,  by wystawić strapioną dusze matki na najcięższą z prób.
Czy ją wytrzymam? Choć łzy cisną się do oczy- wiem, że tak jej dusza zdecydowała
choć żal rozrywa serce - wiem, jaki był cel jej życia
choć tęsknota wprawia w odrętwienie - wiem, że Ona nie chce, bym płakała
choć pustka tak wielka - czuję że ona jest przy mnie
choć zmysły wariują i krzyczą - Marysia śle mi przesłanie.

TE króciutkie żywe obrazy dla wszystkich którzy znali Marysię i ją pamiętają oraz dla tych, którzy znają ją tylko z bloga.






środa, 28 maja 2014

Marysia komunikuje się za pomocą snów....

Ostatnio obchodziliśmy Dzień Matki. Tegoż dnia złożyliśmy wizytę także teściowej, z uwagi na to iż jest matką mojego męża, więc tradycyjnie choć są to babcie , ale i wciąż matki- to także ich święto:)
WIeczór spędziliśmy w miłej atmosferze. Ku mojemu zaskoczeniu, teściowa powiedziała mi, że śniła jej się Marysia.
Sen był krótki. Byłam w 8 miesiącu ciąży z Marysią, kiedy zmarła siostra mojej teściowej - Alicja. Byłam na pogrzebie, ale z uwagi na ciąże i emocje nie w pełni w nim uczestniczyłam. Teraz w tym śnie - Ala trzymała Marysię na rękach, która powiedziała do mojej teściowej tak: :Babciu, pamiętaj o mamie".... Nie ukrywam, że łezka zakręciła mi się w oku - Marysia powiedziała do babci, zeby pamiętała o mnie - cokolwiek to miało znaczyć. Wówczas - jak mówi teściowa - pomyślała, ze powinna jakoś także uczcić Dzień Matki z ramienia Marysi - bo ona tego nie może zrobić, a sen był bardzo wymowny i że kupi mi jakiś kwiatek. Weszła do sklepu i w ręce wpadło jej to:


Białe serduszko z piórkami na ledowy włącznik - wygląda jak mała świeczka. Może to nic szczególnego, ale akurat to - znowu serduszko.... Tak wiele te zbiegi okoliczności wydają się takie dziwne, jakby zamierzone. Wiem, że chciała w szczególny sposób uczcić ten dzień ze mną i że to był chyba najlepszy sposób, aby tego dokonać. Dziękuję Ci za to Marysiu!!
Serce me jak pocisk wyrywa się do Ciebie i niesie w przestworza myśl gorącą i czułą, bo tylko ona dosięgnie CIEBIE! .... zawsze Twoja mama...

poniedziałek, 26 maja 2014

O czym mówi "Odbicie"?????

Czasem pewne rzeczy w życiu wydają się być przesądzone, codzienność monotonna, a możliwości ograniczone.I kiedy wszystko idzie nie tak, a życie szokuje sentencją zdarzeń, człowiek ma dwa wyjścia: poddać się ograniczającej go niemocy lub odnaleźć wewnętrzną siłę, która doprowadzi do spełnienia. Książka, którą trzymasz w rękach, to prawdziwa historia (kontynuacja „Życiowej zwrotnicy”), opisująca jak zaskakująco krucha jest granica pomiędzy rozpaczą, a szczęściem. Dzięki tej lekturze dowiesz się, w jaki sposób porzucić uczucie bezsilności i totalnie odmienić swoje życie na lepsze. Kilka prostych zasad opisanych w tej publikacji może uczynić Twoje życie nadzwyczajnym. Ta literatura uzdrowi Twoją duszę i pomoże Ci lepiej zrozumieć samego siebie. Dowiesz się jak odnaleźć swoją pasję, w jaki sposób materializować swoje plany, jak skutecznie rozładować stres, jakie cenne informacje mogą kryć się w zbiegach okoliczności. Za pomocą tej książki nauczysz się wykorzystywać swoją własną energię, by lepiej Ci służyła oraz dowiesz się dlaczego myśli i emocje są tak ważne w życiu. W jaki sposób uczynić z nich precyzyjne wskazówki. Skuteczność takiego postępowania autorka znakomicie ilustruje przykładami z własnego życia. Przygotuj się zatem na chwile pełne radości, zabawy i wzruszenia, które pozwolą Ci wkroczyć w zupełnie inny wymiar życia. 


już wkrótce- zapraszam Cię do tej fascynującej podróży...


Dzień Matki

Dzień Matki - cudowny dzień, który  ma na celu przypomnieć nam, że kobieta, która dała nam życie, to nie tylko nasza mama, To także nauczycielka, przyjaciółka, lekarka, kucharka, osobista managerka, doradczyni, anioł stróż. To więcej niż kobieta, bo chyba to jedyna kobieta, która od poczęcia, po narodziny, aż po dojrzewanie i dorosłość troszczy się najczulej o swoje dziecko.  Zna nasze grymasy, potrzeby, zmartwienia. Wie, jak pocieszyć, wie kiedy przytulić. I dzisiaj nie tylko nasze mamy obchodzą swoje święto, ale także i my - bo przecież też jesteśmy mamami. Bez względu na to ile lat ma nasze dziecko - wciąż się o nie troszczymy.
Ja także zawsze będę mamą Marysi. Chociaż mam dwóch synów, zawsze w sercu mam także Ją - moją córeczkę. I dzisiaj obchodzę Dzień Matki, ciesząc się, że mam kogoś, kto powie do mnie: "mamo". Choć Marysia nigdy tego nie wypowiedziała, to jej spojrzenie mówiło wszystko. Dzisiaj tęsknię za nią i w sercu wspominam wszystkie te drogie chwile. Dziś nie zjemy razem lodów, ani jej ulubionego sernika, nie pójdziemy do parku, ale na cmentarzu, tam, gdzie chwila zadumy dotyka, podziękuję jej za ten dar - za najpiękniejszy dar bycia jej mamą.
I wam wszystkie mamusie - życzę radości z macierzyństwa, byście z dumą nosiły zaszczytne miano bycia MATKĄ... a to dla Was, drogie mamy;)




czwartek, 22 maja 2014

Kiedy doskwiera tęsknota...

Gdy odwiedzam Marysię łza zawsze zaszkli się w oku, choć wzbraniam się od niej świadomie, bo wiem że śmierć, podobnie jak narodziny, dojrzewanie i starzenie są naturalnym etapem cyklu zwanego życiem, to jednak tak trudno oddzielić świadomość od emocji...
Choć pocałunki oddane na porcelanowej fotografii są z porcelany, ale ich źródło wypływa z serca.  Gdzie jesteś Marysiu? Zapytałam w duszy? Tak tęsknię córeczko! Choć wiem, że na mnie czekasz, tak często myślę: co robisz, gdzie jesteś, co myślisz? Wiem, ze Ty znasz już całą tajemnicę życia i śmierci. Mówisz jedynie, kocham...
Przyniosłam CI dzisiaj córeczko Maryję co stała nad twym łóżeczkiem. Niech strzeże cię nocą i tutaj. Pamiętasz Marysiu, przywiozłam ją z Medjugorie. Cóż więcej mogę ci ofiarować? Letniej sukienki nie kupię, sandałków nie założę. Choć wiesz o tym dobrze, że jeszcze nie odwykłam i czasem się gubię, że Ciebie nie ma. Zapominam, tak, jak gdybyś wciąż przy  mnie była. Ale wiem że jesteś. Bo poprosiłam cię o serduszko z chmur, tak dawno mi go nie dałaś. I być może ktoś powie, że to przypadek, ale zaraz potem gdy to mówiłam wchodząc do auta, spojrzałam w niebo zamykając drzwi i oto co ujrzałam;) Choć czas rozmył je na zdjęciu, to dusza czuje twą obecność, tak silnie i tak z przekonaniem, jak zawsze. Dziękuję córeczko...