sobota, 15 lutego 2014

Recepta I

Wracając do naszego tematu - cd o bogaceniu się.

 

Zacznij tuczyć swój portfel!


Pozwól, że zadam Ci pytanie: Czym zajmujesz się na co dzień? A czym zajmuje się twój mąż, partner? A teraz zastanów się i pomyśl o swojej rodzinie. W jaki sposób zarabia na życie twoja mama, tata, rodzeństwo. Pomyśl teraz proszę o 3 twoich najbliższych znajomych - jakie oni wykonują zawody? Zapewne możesz dostrzec, jak bardzo ci ludzie się różnią i zupełnie inne rzeczy ich fascynują. Teraz na pewno sobie uświadamiasz, jak wiele jest prac i zawodów, w których ludzie mogą zarabiać pieniądze. Każdy sposób zarabiania to strumień złota, z którego pracujący wydziela część do swojego portfela.
Ale to co jest najważniejsze , aby zacząć tuczyć swój portfel –to :  odkładaj część tego, co zarabiasz!
Jeśli codziennie rano włożysz 10 zł do swojego portfela, a do wieczora wydasz  tylko 9 zł, to co się stanie? Po jakimś czasie portfel będzie pełen. Dlaczego? Ponieważ każdego dnia więcej wkładasz niż bierzesz.
Z każdych 10 złotych, które wkładasz, wydaj tylko dziewięć. Twój portfel zacznie puchnąć od razu, a jego waga przyjemna będzie dla Twoich rąk i sprawi satysfakcję twojej  duszy:)
Arkad mówił, że i taki był i jego początek. Kiedy nosił pusty mieszek – dzisiejszy portfel, przeklinał go, bo nigdy nie spełniał jego pożądań. Ale kiedy zaczął wyjmować z niego tylko dziewięć dziesiątych tego, co zarobił, portfel zaczął rosnąć. A co dziwniejsze –  kiedy nie wydawał więcej niż 9/10 swoich pieniędzy, uczył się z tym żyć w zgodzie. Nie żył gorzej, niż poprzednio! Także w dziwny sposób pieniądze przychodziły mu łatwiej niż poprzednio.
MONETY, KTÓRE WYJMUJESZ ZE SWOJEGO PORTFELA PRZYNOSZĄ SWOJĄ RÓWNOWARTOŚĆ, MONETY, KTÓRE TAM POZOSTAWIASZ – PRZYCIĄGAJĄ NASTĘPNE.
Taka była pierwsza recepta, którą Arkad odkrył dla swojego chudego mieszka.
Z każdych 10 miedziaków wydawać tylko 9. Czyli z każdych 10 złotówek wydawać tylko 9.
I to właśnie zaczęłam robić. Ponieważ prowadzę wspólnie z moim mężem gospodarstwo domowe, gospodarujemy razem. Dlatego z każdej kwoty pieniędzy, którą zarobiliśmy wspólnie z mężem – odkładamy 10%. Te odkładane pieniądze mają zapewnić nam wolność finansową i nie wolno nam ich ruszać! Nigdy! To będzie dobre zabezpieczenie dla nasze starsze lata, lub jeśli tak zdecydujemy - przekażemy je dzieciom.
W tym celu przygotowaliśmy puszkę skarbonkę, do której zaczęliśmy odkładać 1/10 naszych dochodów. Zgromadzone pieniądze raz w miesiącu wpłacamy na wybrany przez nas fundusz finansowy, aby nie tylko nie straciły na wartości, a wręcz przeciwnie -  w przyszłości zwielokrotniły swoją wartość. Ta zasada wydaje się być oczywista. Dla mnie też taka była, ale co dziwniejsze, choć wiedziałam o tym wcześniej, nigdy konsekwentnie z niej nie korzystałam. Dopiero teraz, kiedy po blisko 9 miesiącach stosowania - pilnuję jej regularnie i konsekwentnie - w końcu zauważam, że stać mnie na to, aby oszczędzać, nie pogarszając przy tym swojego statusu życia. Ta zasada jest pierwszą, którą należy zrobić i można zacząć ją stosować bez względu na to, jakie ma się dochody. Kiedy mieliśmy chudsze miesiące i było to zaledwie parę złotych - i tak odkładaliśmy. Miesiąc miesiącowi nie równy - a pieniądze rosną jak pączki:) Hmmm, no cóż - spróbuj a sam się przekonasz - jak szybko twój portfel zacznie puchnąć;)
 

piątek, 14 lutego 2014

Córeczka Bartłomieja Bonka odeszła....

Na pewno wiecie, kim jest Bartłomiej Bonk, poruszyła mnie jego historia, kiedy na świat przyszły jego dwie córki bliźniaczki  - jedna z nich Julia z powodu lekarskiego błędu - urodziła się z dużym niedotlenieniem w związku z czym była niepełnosprawna. Pomimo iż rodzice świetnie radzą sobie finansowo - to nie zmienia to faktu, że cierpią w takim samym stopniu jak pozostałe rodziny. Dzisiejsza wiadomość ścisnęła mi serce, ponieważ rankiem zmarła jego córeczka Julia. Choć nie znam Państwa Bonk osobiście - kilka miesięcy temu wysyłam ich moją książkę Życiowa zwrotnica. Pewnie nie był to przypadek. Kiedy pomyślę sobie o uczuciach, które ja przeżywałam, gdy odeszła Marysia - dreszcz oblewa me ciało , bo z pewnością oni czują się podobnie. Nie ma chyba gorszej tragedii dla rodziców pogrzebać własne, tym bardziej małe dziecko. Do głowy napływają retoryczne pytania, nic nie ma sensu, nic się nie składa, a człowiek czuje się osaczony przez ciąg trudnych sytuacji. Bardzo im współczuje i już prosiłam Marysię, by zaopiekowała się małą Julką. Wiem, że żadne słowa nie ukoją ich bólu - on po prostu musi przyjść, trwać i stopniowo przechodzić wtedy, kiedy człowiek zrozumie, że śmierć też jest wyborem ducha i nie jest przypadkowa. Julia na pewno zrobiła to, co miała do zrobienia na Ziemi, i odeszła tam, gdzie będzie szczęśliwsza, bez ograniczającego ją ciała. Wiem że to trudne, ale za pewno to doświadczenie wzbogaci chociaż ich duchowe życie, czego im życzę! Julia, niech Bóg ma cię w swojej opiece. A Ty, Marysiu, opiekuj się swoją młodszą koleżanką. takie chwile skłaniają do refleksji i uświadamiają, co jest w życiu ważne - w końcu wszyscy odejdziemy kiedyś tam, gdzie przedwcześnie odeszły nasze dzieci.... Kochane aniołki: Marysiu, Maju, Julio, Krzysiu i Szymku, wysyłamy wam gorące i ogromne serca wypełnione światłem boskiej miłości.

czwartek, 13 lutego 2014

Inspirująca historia

Wiecie, to zastanawiające. Teraz w lutym mija rok odkąd prowadzę tego bloga. Kiedy pisałam pierwsze posty, do głowy mi nie przyszło, że Marysia i wszystko co chciałam o niej napisać - będzie trwało tak krótko, bo zaledwie 2 miesiące. Tyle czasu mi dała na to, by zamieszczać informacje o niej - potem odeszła. Odeszła cichutko, ale pozostawiła po sobie niezmywalny ślad.  - ZMIANĘ.
Zmianę absolutnie wszystkiego. Czasami wydaje mi się, a nawet jestem wręcz pewna, że to nie był przypadek. I chociaż chciałam pisać o dzieciach - o Niej, o troskach i radościach, to dzisiaj - pomimo iż nigdy nie zamieszczę jej aktualnego zdjęcia, nie powiem co słychać, to jednak wciąż przekazuję to, czego mnie nauczyła i czego dzięki niej wciąż się uczę.
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, dlaczego jedni ludzi opływają pieniędzmi, podczas gdy inni klepią biedę. Wiem, wpływa na to wiele czynników - począwszy od statusu urodzenia, wykształcenia, predyspozycji, umiejętności, cech osobowości i wiele innych. Ale zastanawiałam się jaka jest różnica między ludźmi pracującymi w tej samej branży, mających takie samo wykształcenie, pracujących tyle samo godzin dziennie - dlaczego jedni zarabiają 3-4 więcej od innych?  I wiecie co znalazłam? - badania przeprowadzone na tych dwóch grypach ludzi - dowodzą, że jest to silne wewnętrzne przekonanie o mocy bądź niemocy - to o czym pisałam wczoraj, ale i umiejętność gospodarowania - czyli znajomość kilku zasad prowadzących do bogactwa. Ja stosuję te zasady od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że efekty są zadowalające;) Oczywiście nie jest to jakaś magia na rozmnażanie pieniędzy, ale kiedy człowiek zaczyna wdrażać w swoje życie to ,czego się nauczył, dowiedział - to już w krótkim czasie - w ciągu 4-6 miesięcy zauważa pozytywne zmiany.
Większość ludzi słyszy, czyta, uczy się, dowiaduje o tym jak postępują ci, którym się udaje - ba, często nawet dostają gotową receptę, ale to co ich różni - oni nigdy nie zaczynają tego stosować. Po czym narzekają na złą koniunkturę, na pecha, na miejsce zamieszkania, itd. itd. Oczywiście wszystko należy brać pod uwagę, ale pierwszą najważniejszą według mnie rzeczą   - jest podjęcie działania i sprawdzenie na sobie tego co działa, a co nie działa. Wiem, wiem, to wymaga wysiłku - oczywiście! Niektórzy ludzie wolą swoje stare przyzwyczajenia i nie chcą podejmować wyzwań i działań, które wymagałyby od nich postępowania innego niż takie, wobec jakiego działali dotychczas. Ale tak naprawdę tylko zmiana, próba, podjęcie takiego działania - może nas zaprowadzić w nowe nieznane nam i być może ciekawsze miejsce, niż to , w którym czujemy się bezpiecznie, swojsko i po staremu.
Ale to oczywiście moje zdanie - Ty możesz mieć zupełnie inne. Jednak powinniśmy się wypowiadać wówczas, kiedy sami tego doświadczymy i sprawdzimy. Ja to zrobiłam. I zanim podzielę się z wami tym, co zauważyłam, chciałam opowiedzieć wam pewną historię, która mnie zainspirowała.

 
10 przykazań najbogatszych ludzi świata:
Torbę ciężką od złota, lub mądrość ludzi sukcesu – co byście wybrali? Większość wybrałoby złoto. Ale nie wiedzą oni, że aby to udźwignąć, najpierw trzeba znać przykazania sukcesu!  
Inaczej złoto rozpłynie się jak poranna mgła, pozostawiając po sobie rosę długów!

Krótka historia:
W dawnym Babilonie żył sobie pewien bardzo bogaty człowiek imieniem Arkad. Był sławny ze swego bogactwa. Był wspaniałomyślny i wiele rozdawał. Był szczodry dla swojej rodziny. Nie liczył się z pieniędzmi. Pomimo to, jego bogactwo z roku na rok rosło szybciej niż wydatki. Miał wielu przyjaciół z lat dziecinnych, którzy przyszli do niego i rzekli. Ty Arkadzie, jesteś szczęśliwszy od nas. Zostałeś najbogatszym człowiekiem w Babilonie, podczas gdy my ciężko walczymy o byt. Możesz nosić najlepsze stroje i cieszyć się najlepszym jedzeniem, podczas gdy my musimy się zadowalać ubieraniem naszych rodzin w najlepsze na co nas stać i żywić je najlepiej jak umiemy. Wszyscy jesteśmy równi. Uczyliśmy się u tych samych nauczycieli. Ani nauka, ani zabawa nie wyróżniały cię spośród nas. W dawnych latach nie byłeś bardziej od nas poważany. Nie pracowałeś ani ciężej, ani z większą wiarą niż my. Jakimż to kapryśnym zrządzeniem losu możesz teraz cieszyć się wszystkimi radościami życia, lekceważąc nas, którzy wcale nie zasługujemy na mniej?
Arkad odrzekł: Jeśli od lat naszej młodości nie osiągnęliście nic więcej niż skromna egzystencja, to znaczy, że nie nauczyliście się praw rządzących wzrastaniem bogactwa albo nie zauważyliście ich działania. Kaprys losu to zmienna bogini, która nikomu nie zapewni trwałego szczęścia.
Przyjaciele Arkada błagali , aby wyjaśnił im, jak uzyskał taką pomyślność.
Arkad kontynuował:
W młodości rozglądałem się wokół siebie i zobaczyłem wiele dobrych rzeczy przynoszących szczęście i zadowolenie. Uświadomiłem sobie, ze bogactwo wzmaga ich moc. Bogactwo daje siłę. Wiele rzeczy jest możliwych dzięki bogactwu. Dzięki niemu można wystawnie urządzić dom. Można daleko podróżować. Można ucztować przy najlepszych zamorskich potrawach. Można kupić ozdoby ze złota i szlachetnych kamieni. Można robić wszystkie te rzeczy i wiele innych, przynoszących rozkosz zmysłom i satysfakcję duszy. Kiedy uświadomiłem sobie to wszystko, zdecydowałem, że chciałbym mieć swój udział w radościach życia. Nie chciałem być jednym z tych, którzy z dala zazdrośnie śledzą radość innych. Nie chciałem chodzić w najtańszych ubraniach, które jeszcze przyzwoicie wyglądają. Nie chciałem dzielić losu z biedakami. Przeciwnie, chciałem być gościem na wielkim bankiecie życia. Jak wiecie – jestem synem skromnego kupca, jednym z dzieci licznej rodziny, bez nadziei na spadek. Nie wspomagała mnie w mojej drodze żadna tajemna wiedza. Zdecydowałem, że jeśli chcę osiągnąć to, czego pragnę, potrzebuję czasu i nauki..
Każdy człowiek ma obfitość czasu. Każdy z was zmarnował czas, w którym mógłby stworzyć swoje bogactwo. A teraz przyznajcie, że nie macie nic, prócz swych rodzin, o których los stale drżycie. Czyż wasi nauczyciele nie uczyli was , że nauka jest dwojakiego rodzaju? Uczymy się albo rzeczy, które potem pamiętamy, albo uczymy się jak się czegoś nauczyć.  Dlatego zdecydowałem się dowiedzieć jak można zgromadzić bogactwo a kiedy się tego dowiem , uczynić to moim głównym zajęciem i robić to dobrze.
- Pewnego dnia król rządzący krajem wezwał Arkada i zapytał go jak stał się bogaty, skoro nie miał nic na początku ????
- tylko ogromne pragnienie bogactwa, poza tym nic – odrzekł Arkad.
- czy istnieje jakiś sekret zdobywania bogactwa? Czy można się tego nauczyć- spytał znowu król.
- Oczywiście wasza dostojność. Tego co wie jeden człowiek, może nauczyć innych- odrzekł Arkad. Król więc wyraził życzenie, aby Arkad podzielił się swoją wiedzą z mieszkańcami miasta.
I tak Arkad znalazł 7 metod na osiągnięcie tego, co sam osiągnął, czyli 7 lekarstw dla chudego portfela.
Już jutro I zasada bogactwa - niezwykle ważna i wartościowa:)

środa, 12 lutego 2014

Tajemnica bogactwa najbogatszych ludzi

Czy chciałbyś mieć więcej pieniędzy? Oczywiście, że tak! - Tak przynajmniej myślę :) bo pieniądze to przecież nie tylko banknoty i monety, a przeciwnie - pieniądze to nośnik do  życia takiego, jakiego człowiek pragnie. Bez nich życie nie jest pełne. Kiedy człowiek ma pieniądze, może realizować marzenia, podróżować, smakować wykwintnych potraw, nosić wysokiej jakości odzież, może korzystać z dostojeństw techniki i technologii i przede wszystkim może się tym dzielić z innymi. To nieprawda, że bogaci są chciwi. To przekonanie, które zostało jakby zaprogramowane i wepchnięte nam w głowę od wczesnych lat dzieciństwa. Często tak jest, że jeśli czegoś nie mamy, to po prostu zazdrościmy innym sukcesu - zazdrościmy tego, że są oni posiadaczami czegoś, czego i my pragniemy. Czasami jest to zazdrość chorobliwa, czasami przepełniona goryczą i złością, a czasami zazdrość pozytywna - taka, która potrafi nas zmotywować i skłonić od poszukiwań i do działania, które może poprawić także i  nasze życie. I właśnie z takiej "pozytywnej" zazdrości staram się zawsze korzystać. Czyli jeśli ktoś osiągnął to, czego i ja pragnę, zaczynam patrzeć, obserwować, szukać. Jeśli mam okazję - zadaję pytanie - jak mu się to udało? I wiecie co - nikomu nie leci manna z nieba. Ludzie bogaci, którzy osiągnęli sukces stopniowo - często pracowali wiele godzin dziennie i robili rzeczy trudne, takie, które wymagały od nich wysiłku nie tylko fizycznego, ale i psychicznego, takie, które na samą myśl potrafią skutecznie zniechęcić. Musieli wykonać wiele telefonów, przeprowadzić wiele rozmów, które nie są wygodne i zamiast leżeć wieczorem na kanapie - siadali przed komputer i pracowali. Obmyślali plan swojego marzenia, układali strategię działania, sporządzali listę potrzebnych kroków i przede wszystkim nie rezygnowali pomimo pojawiających się  na drodze przeszkód. Ludzie ci korzystali z fundamentalnych zasad znanych już w starożytnym Babilonie, aby zrealizować marzenia. Ponieważ pragnę poprawić jakość swojego życia, postanowiłam kiedyś, że dokonam tego i zaczęłam uczyć się od ludzi, którym się udało. Czytałam wartościowe książki napisane przez ludzi sukcesu, uczestniczyłam w seminariach, rozmawiałam ale co najważniejsze - zaczęłam wdrażać te zasady w życie. I wiecie co - zauważam pierwsze zmiany! ale o tym później. Tak naprawdę bogatych od biednych różni tylko nastawienie umysłu. Bogaci wierzą, że mogą i podejmują często trudne działania, podczas gdy biedni wierzą, że nigdy im się nie uda i nawet nie zaczynają próbować. Ja nie chciałam należeć do tych drugich, którzy narzekają i z cichą zazdrością obserwują życie innych. Postanowiłam, że także wzbogacę swoje życie o wartości niematerialne i materialne, których pragnę i potem podzielę się tym z innymi   - jak to zrobiłam . Do tej pory sporo rzeczy mi się  udało, ale i sporo poniosłam porażek, jednak nie opuszcza mnie determinacja w działaniu - bo to fundament ,bez którego nie można uczynić kolejnego kroku. Chociaż nie jestem jeszcze w tym miejscu mojego życia, w którym chciałabym być, to wiem, że jeśli będę odpowiednio zaangażowana i zdeterminowana oraz gotowa na niepowodzenia i świadoma przeszkód, to przyjdzie czas, gdy pojawiające się przeszkody zaczną być coraz mniejsze i mniejsze, a moje zadowolenie coraz większe. Bo jeśli decydujemy się w życiu robić rzeczy trudne, takie, których większość ludzi nie chce robić - to życie zaczyna być łatwe i można robić rzeczy, których inni nie mogą robić. A jeśli robimy w życiu tylko rzeczy łatwe, nie opuszczając naszej znanej nam strefy k9omfortu - to życie często jest trudne i przez wiele lat grzęźniemy w tym co mamy i nic się zmienia, poza tym że leci czas i jesteśmy coraz starsi i starsi...Dlatego robię rzeczy, które często wymagają ode mnie odwagi, często powodują rozczarowanie, nie zawsze uzyskuję pożądany efekt, ale widzę, że działanie przybliża mnie do mojego celu i coraz łatwiej jest mi przyjąć na klatę porażkę, bo wiem, że po niej jest to, do czego zmierzam!
A jeśli chodzi o to - jak zarządzają pieniędzmi ludzie bogaci, ludzie sukcesu?? - to podzielę się z wami w kolejnym poście. Dodam tylko, że to naprawdę działa i przynosi rezultaty! Ja odkąd zaczęłam stosować te zasady - widzę znaczące zmiany;)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Czy wierzysz, że niemożliwe jest możliwe?

Kiedyś byłam pewna, że niektóre rzeczy są niemożliwe do zrobienia - wierzyłam, ze innym się udaje, ale na pewno nie mnie. Czy Ci się kiedyś myśleć, że pragnienie, które nosisz w sercu, Twoje wielkie marzenie pozostanie zawsze tylko marzeniem? Ja myślałam tak wielokrotnie, do czasu, kiedy wszystko się powywracało, a moje poukładane życie zostało tylko wspomnieniem. Znasz tę opowieść na pewno z Życiowej zwrotnicy. Jednak od tamtej chwili upłynęło  kilka ładnych lat, a ja przeszłam proces rozwoju wewnętrznego, który odmienił mnie na zawsze. Gdyby nie wydarzenia z tamtego czasu, nie byłoby możliwe to, co udało mi się zrozumieć i osiągnąć. Dzisiaj w zupełnie niezwykły sposób rozumiem ludzkie cierpienie i chociaż kiedyś myślałam, że rozumiem, to dzisiaj jestem pewna, że wtedy mi się tylko wydawało, że to rozumiem. To nierównowaga związana z chorobą Marysi sprowadziła mnie wgłąb mego wnętrza. Skutki życia Marysi będą trwały jeszcze wiele lat, wywierając wpływ na świat fizyczny. Tak jak odcisk dłoni na szybie - pozostanie znacznie dłużej niż samo dotknięcie...
Zrozumienie, które dzisiaj posiadam, jest najcenniejszym darem, który odkryłam w życiu, a może raczej jako dusza wieczna  - przypomniałam sobie.  Zrozumienie jaki jest cel owego życia, wydaje się najwartościowszą lekcją. Zrozumienie rozświetla cierpienie światłem, a dawna pustka, przepełnia się celowością. W tym, co niegdyś osądzałam  - bol, cierpienie, przemoc, choroby, uzależnienia, morderstwa) - dziś widzę boski porządek. On jest we wszystkim i wszędzie. Wiem, że trudno to zrozumieć, bo sama niegdyś tego nie rozumiałam i wciąż się uczę, ale kiedy doświadczysz takiego zrozumienia, ze nic nie dzieje się przypadkiem i wszelkie życiowe wydarzenia służą naszemu wzrostowi, to to jest to odkrycie, która pozwala prawdziwie żyć w jedności nie tylko z ciałem, tym co powierzchowne i zewnętrzne, ale przede wszystkim z pragnieniami naszej duszy i serca.
Gdy spotykam ludzi, którzy znają mnie bezpośrednio lub poprzez historię mojego życia - zawsze padają słowa - że są pełni podziwu. Często mnie to zastanawia- bo przecież wszystko przez co przeszłam uczyniło mnie szczęśliwą - ponieważ właśnie w obliczu własnej tragedii poznałam i doświadczyłam tak wielkiej miłości do mojego niedoskonałego dziecka, którego to uczucia żadne najbardziej wzniosłe słowa nie są w stanie opisać. Jestem pewna - że było to doświadczenie, które czeka nas po drugiej stronie, gdy porzucimy nasze ciała. Jakże byłabym uboga duchowo nie mogąc tego doświadczyć. To bardzo trudne w wytłumaczeniu, czym ta miłość różni się od miłości do innych członków rodziny - choć kocham bardzo mocno każdego z nich. To cos zupełnie innego, to wyższa siłą wtajemniczenia, niezrozumiała dla ludzkiego umysłu. Sądzę, że wyjaśni to książka, którą kończę pisać -" Odbicie". Niewątpliwie będzie ona dopełnieniem Życiowej zwrotnicy, ale  i uwieńczeniem moich poszukiwań na pytanie dlaczego w życiu spotyka nas to, co nas spotyka i jak czerpać radość z każdego wydarzenia w życiu. Jak zrozumieć i z uśmiechem przyjąć rzeczy dla nas trudne, oraz jaką niosą dla nas naukę. Bo nic, absolutnie nic nie jest bez sensu i przypadkiem. I zapewne doświadczyłeś w swoim życiu przeróżnych zbiegów okoliczności, które nie są przypadkami, a jedynie sprzyjającymi warunkami do naszego własnego i osobistego rozwoju, to po prostu sygnały naszej duszy, która nas prowadzi.
No dobrze, ale co z pytaniem, czy niemożliwe jest możliwe? Ja twierdzę, że tak. Wszystko jest możliwe, pod warunkiem, że bardzo tego pragniemy, ale nie żądzą posiadania, wywyższania, czy jakąkolwiek inną żądzą - ale wtedy, gdy pragniemy tego całym naszym sercem, wtedy, gdy jest ono przepełnione wiarą i wdzięcznością. Wtedy, gdy podejmujemy  czynności, które mogą przybliżyć nas do spełnienia. Wtedy, gdy się nie wahamy, gdy nie tchórzymy, gdy nie odkładamy na później. Wtedy, gdy pragnienie jest tak silne, że serce wypełnia wzruszenie. Wtedy, dzieją się niezwykłe rzeczy!
Tak  też było ze mną, gdy poleciałam z Marysią do Turcji na delfinoterapię, a jeszcze kilka lat wcześniej było to dla mnie nieosiągalne. Tak było wtedy, gdy napisałam książkę, i wtedy, gdy fizycznie trzymałam ją w dłoni. To wykraczało wszelkie moje wyobrażenie. Tak też było wtedy, gdy opinie czytelników wzruszały mnie do łez, a serce pękało z wdzięczności za to niezwykłe uczucie. Tak było wtedy, gdy moje serce przepełnione pragnieniem zebrało się na odwagę i przeleciałam ocean, by zawieść Marysię do niezwykłego miejsca w sercu Brazylii. Tak też jest teraz, kiedy moja obietnica jej dana - się spełnia, a wieść o jej niezwykłej roli roznosi się coraz większym echem. Tak też jest teraz, kiedy kolejne z moich marzeń się spełnia i za kilka dni wylatuję do USA i ponownie do Brazylii, by tam w ukojeniu najwyższą energią miłości, spokoju i zrozumienia - dokończyć książkę. Wiem, ze kobieta, z którą mam odbyć podróż, wniesie wiele wartości w moje życie i że dzięki Marysi ją poznałam. Wydarzenia, które musiały zaistnieć, aby doszło do naszego spotkania, są niewiarygodne i jestem przekonana, że to także nie był przypadek, że akurat ja, moja historia, życie i śmierć Marysi spowodowały - że ponownie realizuję coś, co przez wiele lat istniało jedynie w mojej wyobraźni.  I choć zapis ten widnieje już od roku w mojej nieukończonej jeszcze książce - dzisiaj staje się namacalny i w pełni rozkwitu do realizacji. Jeśli tylko będę miała taką możliwość, prześlę video z tych niezwykłych miejsc i opowiem jakim to zrządzeniem losu doszło do realizacji marzenia. Dlatego wiem, że inne, jeszcze większe moje marzenie kiedyś także się spełni, jeśli będę wystarczająco otwarta i gotowa na niezachwianą wiarę w jego realizację. Twoje marzenie także może się zrealizować- wystarczy, że tylko , a może aż - uwierzysz, czego życzę Ci z całego serca!

niedziela, 2 lutego 2014

Osiagamy sukces tam, gdzie kierujemy nasze największe wysiłki!

Te słowa prowadziły ludzi wszelkich epok od kłopotów do sukcesów i będą tak prowadzić każdego, kto zdoła zrozumieć ich magiczną moc. Będzie użyteczne dla każdego człowieka, który zrozumie to zdanie:
Gdzie jest determinacja – sposób się znajdzie.!
I te słowa  od jakiegoś czasu są i moją inspiracją. Kiedy przeglądam karty księgi swojego życia, zauważam wiele różnych historii. Część z nich jakby nie była moja, jest taka obca, niektóre takie trywialne, inne owiane smutkiem, przykryte kurzem popełnionych w życiu błędów, sytuacji, które krwawią bólem wstydu i rozpaczy. Inne zaś przepełnione mocą ambicji, miłością i sercem pełnym wzruszenia. Za pewne każdy z nas ma taką swoją księgę życia, z której część chciałby wymazać, o części zapomnieć a jeszcze inne fragmenty przeżyć ponownie. Cóż, życie jak zmieniające się pory roku - nie dają się zatrzymać. Choć każdego roku przychodzi kolejna wiosna to jednak zawsze jest ona inna. Niesie nowe wyzwania, zmienia poglądy, rodzi nowe idee i choć przeżywamy ją każdego roku - to zawsze inaczej. Życie to ewolucja, choć czasem wydaje się, że nie wiele się zmienia, że jesteśmy tym, kim byliśmy 10 lat temu, tylko trochę starsi, bardziej doświadczeni, ale to nie prawda. Kiedyś zdarzało się nam robić rzeczy, które dzisiaj nas krępują, kiedyś uzależnialiśmy wizję siebie od tego, co inni o nas myślą- dzisiaj, świadomie kreujemy siebie. kiedyś my byliśmy pępkiem świata, dzisiaj są nasze rodziny, dzieci. Kiedyś wiele rzeczy wydawało się niemożliwych, dzisiaj część z nich dokonaliśmy. Niczym włochate gąsienice, które wiedzą, że życie jest ewolucją. I choć dzisiaj skrępowane kokonem, wkrótce rozwiną skrzydła by wzbić się ponad ograniczające ich życie. Wciąż jest wielu takich, którzy miotają się zaplątani w swoich kokonach, nie wiedząc, że wystarczy użyć skrzydeł. Ale wierzę, że dla każdego przyjdzie dzień własnej świadomości życia i jego celu. A wtedy życie staje się wolnością i piękną przygodą. Takim życiem w kokonie było przyjście na świat Marysi. Ja wtedy nie wiedziałam, że ten etap jest niezbędny, abym kiedyś mogła być gdzie indziej. Ona jednak doskonale wiedziała, dlaczego przyszła na świat, dlaczego wtedy, kiedy miałam lat 30 a nie 20. Ona wiedziała, że wcześniej mogłabym tego nie zrozumieć. Dzisiaj jest moją muzą, moją inspiracją, natchnieniem i moim aniołem. To ona prowadzi mnie przez życie  zapisując kolejne karty jej księgi. Jedna maleńka Marysia, która dotarła do tysięcy polskich i nie tylko polskich rodzin. Jedna istotka, które pomogła rozwikłać zagadkę kokonu życia. Jedna dziewczynka, dzięki której dokonałam niezwykłych rzeczy a życie wciąż mnie zaskakuje udowadniając, że niemożliwe jest możliwe. Za dwa tygodnie wybieram się w podróż. To niesamowite, jak okoliczności niczym najdokładniejsze puzzle układają się w czasie i przestrzeni tylko po to, by temu kto wierzy i nie ustaje w działaniach- dać to, o czym marzy. Bo tam, gdzie jest determinacja - sposób się znajdzie! Ponieważ Brazylia była miejscem zwrotnego biegu wydarzeń w moim życiu, a samo miejsce jest skarbnicą wszechobecnej miłości - zapragnęłam jeszcze raz odwiedzić to miejsce, by tam dokończyć to co zaczęłam - część dalszą niezwykłej historii Marysi i jej przesłania, drugiej książki - "Odbicie". Znajdziecie w tej książce zapisek, jedno z moich marzeń, które spisałam rok temu, a które właśnie teraz się spełnia. Zanim wyruszę do Brazylii, odwiedzę miejsce, o którym marzyłam, a którego realizacja wydawała się kiedyś niemożliwa a już na pewno trudna w spełnieniu. Dzisiaj wiem, że jestem w stanie osiągnąć to, czego bardzo pragnę. A pragnę jak każdy - wielu rzeczy. Począwszy od zdrowia, miłości, powodzenia, po obfitość. Dlatego zainspirowana pewną niezwykłą książką, oraz ludźmi, którym się udało, ja zaczęłam realizować siebie. I zaczęło mi to wychodzić. Wiem, że to jest moim powołaniem, które w sobie odkryłam, które sprawia, że każdego dnia z przyjemnością pracuję i tworzę nowe projekty, pomysły na to, by za pomocą seminarium podzielić się wszystkim co wiem, umiem i co pomogło mi osiągnąć w życiu mniejsze i większe sukcesy. Wiem, że jest to początek drogi po której zaczęłam stąpać i że za kilka lat dojdę o wiele dalej, ale już dzisiaj pomimo wielu przeszkód, nieodłącznie towarzyszy mi determinacja. A gdzie ona jest - tam i sposób na realizację marzeń się znajdzie, czego i Wam serdecznie życzę! Więcej już wkrótce;)