Tak, Marysia ma już nowy domek. Fachowiec co prawda spartaczył robotę i mój mąż, oraz dziadkowie wydłubywali kostkę wokół grobu i po zakupie przez nas nowej kostki - sami ją ułożyli. Razem z mamą posadziłam kwiatki, wieloletnie skalniaki, które powinny się rozrosnąć i stworzyć w przyszłym roku ładny obraz zielonej łączki obsypanej białym kwiatem. Za grobkiem zasadziłam białe lilie i inne wysokie białe kwiaty, które na razie ukryte są jeszcze w cebulkach pod ziemią. Przy okazji wykarczowałam zielska na grobach obok i teraz też koleżanki Marysi dostały nowe kwiatki:) Za grobkiem wkrótce posadzę nowe tuje i zrobi się zielono i przyjemnie.
Marysia dostała wyjątkowy, zupełnie inny niż wszystkie, skromny, ale zwracający uwagę przechodniów pomniczek- taki , na jaki zasłużyła. Choć kosztował 4 razy więcej niż tradycyjny, i przyjechał z południa Polski - w pełni na to zasłużyła. Jest biały, czysty, anielski i ma typowy dla naszej komunikacji symbol - serduszko. Dodatkowo dostała różowe litery - takie jakie dla małych dziewczynek pasują najbardziej. I chociaż nikt nie robi różowych - jak widać - wszystko się da jak się bardzo chce;)
Marysiu! Wierzę, że podczas codziennych odwiedzin będziesz tam ze mną może jako motyl na kwiatku lub przelatujący obok ptak? Będę czekać!
Główną bohaterką bloga jest śp. niezwykła Marysia, która pomimo lekoopornej padaczki, małogłowia,licznych naczyniaków,znacznej skoliozy oraz wrodzonej wady przepony i stopy.. była cudownym dzieckiem, który odmienił moje życie. Blog jest poświęcony głównie Marysi, jak również innym ciekawostkom. Celem bloga jest wsparcie psychiczne i merytoryczne dla rodziców zmagających się z traumą choroby dziecka. MARYSIU! Dzięki Tobie powstała książka o niezłomności życia - Życiowa zwrotnica."
niedziela, 27 kwietnia 2014
czwartek, 24 kwietnia 2014
siostra Życiowej zwrotnicy już jest!
Tak, książka "Odbicie" - siostra Życiowej zwrotnicy, a w zasadzie jej następczyni już jest. Jednak wciąż w formie rękopisu. Ach, wydanie książki to długi i skomplikowany proces. Książka trafiła już do kilku wydawnictw. Wiem z poufnych informacji wydawnictwa, że książka im się podoba i przekazuje wartościowe treści, ale wydawnictwo musi zarabiać i wydanie książki to koszt 9.900 zł. Więc średniej klasy samochód. Niestety nie mogę sobie finansowo pozwolić na taką inwestycję. Zycie autora jest ciężkie jeśli nie ma się medialnego nazwiska lub nie należy się do grona celebrytów. Ale wiem, że setki osób na nią czekają - szczególnie ci, którzy przeczytali moją pierwszą książkę - Życiowa zwrotnica. Zastanawiam się co zrobić, bo jest kilka możliwości. Zanim książka nabierze formę papierową "książki" przechodzi skomplikowany proces: najpierw musi przeżyć korektę i redakcję tekstu. Następnie przeprogramowanie całego tekstu w odpowiednich programach graficznych DTP i Adobe in Desing. To praca grafika z tekstem, który go podzieli na odpowiednie grupy, określi style, zadba o odpowiednie marginesy, czcionkę adjustację i inne czynności, dzięki którym tekst przy łamaniu i składzie nie "ucieknie"... Książka musi dostać także nową szatę w postaci okładki i jeszcze wprowadzenie do obrotu - numer ISBN z Narodowej Biblioteki. Dopiero potem może nastąpić proces drukarski. To też dosyć skomplikowane, zrobienie matryc, zadbanie o to, by nie uciekał tekst, wybór papieru, grubość, kolor, powlekanie itd.Także jak widzicie, to dosyć skomplikowane. Jest kilka opcji:
albo uda mi się znaleźć sponsora, który obejmie moją książkę medialnym patronatem i sfinansuje koszt wydania książki - blisko 10.000 zł
albo sama znajdę wszystkie niezbędne osoby, którym zapłacę i kto w swoim fachu podejmie się poszczególnych czynności, tupu redakcja i korekta, potem grafik i praca z tekstem, projektant okładki i drukarnia.
Jest jeszcze inna możliwość. Mogę zgłosić książkę do konkursu i jeśli wygram fundacja sfinansuje jej wydanie. Jest tylko jeden problem - nie ma pewności co do wygranej :) a dodatkowo rozstrzygnięcie dopiero późną jesienią.
I jaką tu drogę wybrać???
No cóż, nie ma co siedzieć z założonymi rękoma i czekać, aż ktoś zapuka i zaoferuje pomoc. Trzeba zakasać rękawy i szukać, działać. I to właśnie postanowiłam zrobić:) Dlatego ubiegam się o numer ISBN, poszukuję redaktora i osobę do korekty oraz tzw łamacza składu , no i mam też osobę, (na razie to niespodzianka), która już zaczęła pracować nad okładką i do 15 maja obiecała, że projekt będzie gotowy:)
Na bieżąco będę informować Was o postępach w kolejnych czynnościach , które uda się pokonać, co na bieżąco będzie przybliżać nas do szybkiej realizacji projektu i wydania książki. Co Wy na to?????
albo uda mi się znaleźć sponsora, który obejmie moją książkę medialnym patronatem i sfinansuje koszt wydania książki - blisko 10.000 zł
albo sama znajdę wszystkie niezbędne osoby, którym zapłacę i kto w swoim fachu podejmie się poszczególnych czynności, tupu redakcja i korekta, potem grafik i praca z tekstem, projektant okładki i drukarnia.
Jest jeszcze inna możliwość. Mogę zgłosić książkę do konkursu i jeśli wygram fundacja sfinansuje jej wydanie. Jest tylko jeden problem - nie ma pewności co do wygranej :) a dodatkowo rozstrzygnięcie dopiero późną jesienią.
I jaką tu drogę wybrać???
No cóż, nie ma co siedzieć z założonymi rękoma i czekać, aż ktoś zapuka i zaoferuje pomoc. Trzeba zakasać rękawy i szukać, działać. I to właśnie postanowiłam zrobić:) Dlatego ubiegam się o numer ISBN, poszukuję redaktora i osobę do korekty oraz tzw łamacza składu , no i mam też osobę, (na razie to niespodzianka), która już zaczęła pracować nad okładką i do 15 maja obiecała, że projekt będzie gotowy:)
Na bieżąco będę informować Was o postępach w kolejnych czynnościach , które uda się pokonać, co na bieżąco będzie przybliżać nas do szybkiej realizacji projektu i wydania książki. Co Wy na to?????
środa, 23 kwietnia 2014
23.04. 2013 Pamiętam....
23.04.2013 - Pamiętam jak dziś - ten sam dzień, niemal tak samo ciepły, słoneczny. Dzień, który w mojej pamięci jest wciąż świeży, choć tylko jedna cyfra go różni, od dnia dzisiejszego. Minął dokładnie rok. To dzień, w którym dostałam najgorszą wiadomość życia: Mój mąż zadzwonił i powiedział: Anusia : Marysia nie żyje....
To dzień, który w jednej sekundzie odebrał mi największą miłość mego życia. Odebrał niewinne dziecko, i kazał na zawsze się pożegnać. W pamięci wciąż mam jej dziecięcy zapach i gładkość jedwabiście miękkich włosków. Mam to wszytko - w pamięci... To niewiarygodne, że dzisiaj minął rok, odkąd nie ma przy mnie Marysi. Tak dosłownie , namacalnie i fizycznie. Jednak ten rok wielokrotnie mi pokazał, że Ona wciąż jest przy mnie, że nie odeszła na zawsze i tak jak Jezus zmartwychwstał, Ona także żyje, choć w innej postaci. I chociaż czasem wątpiłam - znaki od Niej same wpadały mi w oczy- nie pozwalając mi wątpić. Dlatego z okazji przeżywanego przez nas kresu zmartwychwstania Pańskiego oraz I rocznicy śmierci Marysi - mały prezent.
ps. dziękuję Adamowi- który złożył to wszytko w całość;)
Marysiu, kochana!....
dla Ciebie...
To dzień, który w jednej sekundzie odebrał mi największą miłość mego życia. Odebrał niewinne dziecko, i kazał na zawsze się pożegnać. W pamięci wciąż mam jej dziecięcy zapach i gładkość jedwabiście miękkich włosków. Mam to wszytko - w pamięci... To niewiarygodne, że dzisiaj minął rok, odkąd nie ma przy mnie Marysi. Tak dosłownie , namacalnie i fizycznie. Jednak ten rok wielokrotnie mi pokazał, że Ona wciąż jest przy mnie, że nie odeszła na zawsze i tak jak Jezus zmartwychwstał, Ona także żyje, choć w innej postaci. I chociaż czasem wątpiłam - znaki od Niej same wpadały mi w oczy- nie pozwalając mi wątpić. Dlatego z okazji przeżywanego przez nas kresu zmartwychwstania Pańskiego oraz I rocznicy śmierci Marysi - mały prezent.
ps. dziękuję Adamowi- który złożył to wszytko w całość;)
Marysiu, kochana!....
dla Ciebie...
film pod likiem poniżej:
piątek, 18 kwietnia 2014
Wesołego Alleluja!
Kochani!
Przede wszystkim życzę Wam na nadchodzące Święta radości ze zmartwychwstania Pańskiego, ale także świadomego przeżywania tego wydarzenia, dzięki którym jest dla nas miejsce w domu Ojca. życzę wam, abyście spędzili ten weekend z tymi, których kochacie, świadomi i szczęśliwi, że wciąż możecie zasiadać przy wspólnym stole. To niby takie oczywiste, ale czasem zdarza się tak, że to, co tak bardzo oczywiste, w jednej chwili zmienia się w dramat. Dlatego życzę wam radości i świadomości, miłości do ludzi i wdzięczności za możliwość oddychania, smakowania i oglądania. Te święta będą wyjątkowe, inne, bo ponownie nie ma Marysi. Ta świadomość pozwala silniej niż cokolwiek innego skłonić do głębokiej refleksji nad życiem i upływem czasu. Dokładnie rok temu, ona była w szpitalu, a my spędziliśmy święta w szpitalnej sali. Oddział opustoszał, za oknem leżał biały puch i tylko tykanie medycznego sprzętu robiło zamęt. Serce nadal krwawi, a w głowie rodzi się uświadamiający szok- że za kilka dni minie rok! Cały rok, odkąd Marysi z nami nie ma. To wciąż wydaje się tak niedawno... Dzisiaj kurier dowiózł z południa Polski Marysi nagrobek. Stoi na zielonej trawie w przydomowym ogrodzie i za każdym razem, gdy przechodzę obok - czuję silną potrzebę by zatrzymać się na chwilę, popatrzeć Marysi w oczy na widniejącej fotografii a serce ściska imadło tęsknoty. Pomniczek jest cudowny - jeśli tak można powiedzieć o nagrobku. Jest dokładnie taki, jaki powinna dostać. To już ostatnia rzecz, którą możemy jej podarować. Jest inny, niepowtarzalny, wyjątkowy, dokładnie taki, jaka była Marysia.... Inna niż przeciętne dziecko. Dzisiaj cały dzień o niej myślałam. W zasadzie każdego dnia , absolutnie każdego dnia o niej myślę, ale dzisiaj te myśli niemal mnie prześladowały - w tym sensie, że nie chciały opuścić mojego umysłu nawet na chwilę. Tęsknota daje o sobie znać. Ale Marysia jak zwykle wie jak mnie pocieszyć, i to w momencie, kiedy kompletnie tego nie oczekiwałam. Mama, która stała w kuchni obok mnie zapytała - jak to się dzieję, ze ja tego nie dostrzegam? tylko ty to widzisz- ale faktycznie, to niesamowite znaki... Znak był niepodważalny. Zrobiłam zdjęcie, ale zatrzymam go w swojej galerii. To niepodważalny dowód, że Ona jest przy mnie zawsze.
I tak, jesteśmy rok starsi, rok bardziej doświadczeni, rok mocniej świadomi i choć tęsknota wyciska łzy to zrozumienie napełnia pustkę celowością, i rozświetla cierpienie światłem....
Przede wszystkim życzę Wam na nadchodzące Święta radości ze zmartwychwstania Pańskiego, ale także świadomego przeżywania tego wydarzenia, dzięki którym jest dla nas miejsce w domu Ojca. życzę wam, abyście spędzili ten weekend z tymi, których kochacie, świadomi i szczęśliwi, że wciąż możecie zasiadać przy wspólnym stole. To niby takie oczywiste, ale czasem zdarza się tak, że to, co tak bardzo oczywiste, w jednej chwili zmienia się w dramat. Dlatego życzę wam radości i świadomości, miłości do ludzi i wdzięczności za możliwość oddychania, smakowania i oglądania. Te święta będą wyjątkowe, inne, bo ponownie nie ma Marysi. Ta świadomość pozwala silniej niż cokolwiek innego skłonić do głębokiej refleksji nad życiem i upływem czasu. Dokładnie rok temu, ona była w szpitalu, a my spędziliśmy święta w szpitalnej sali. Oddział opustoszał, za oknem leżał biały puch i tylko tykanie medycznego sprzętu robiło zamęt. Serce nadal krwawi, a w głowie rodzi się uświadamiający szok- że za kilka dni minie rok! Cały rok, odkąd Marysi z nami nie ma. To wciąż wydaje się tak niedawno... Dzisiaj kurier dowiózł z południa Polski Marysi nagrobek. Stoi na zielonej trawie w przydomowym ogrodzie i za każdym razem, gdy przechodzę obok - czuję silną potrzebę by zatrzymać się na chwilę, popatrzeć Marysi w oczy na widniejącej fotografii a serce ściska imadło tęsknoty. Pomniczek jest cudowny - jeśli tak można powiedzieć o nagrobku. Jest dokładnie taki, jaki powinna dostać. To już ostatnia rzecz, którą możemy jej podarować. Jest inny, niepowtarzalny, wyjątkowy, dokładnie taki, jaka była Marysia.... Inna niż przeciętne dziecko. Dzisiaj cały dzień o niej myślałam. W zasadzie każdego dnia , absolutnie każdego dnia o niej myślę, ale dzisiaj te myśli niemal mnie prześladowały - w tym sensie, że nie chciały opuścić mojego umysłu nawet na chwilę. Tęsknota daje o sobie znać. Ale Marysia jak zwykle wie jak mnie pocieszyć, i to w momencie, kiedy kompletnie tego nie oczekiwałam. Mama, która stała w kuchni obok mnie zapytała - jak to się dzieję, ze ja tego nie dostrzegam? tylko ty to widzisz- ale faktycznie, to niesamowite znaki... Znak był niepodważalny. Zrobiłam zdjęcie, ale zatrzymam go w swojej galerii. To niepodważalny dowód, że Ona jest przy mnie zawsze.
I tak, jesteśmy rok starsi, rok bardziej doświadczeni, rok mocniej świadomi i choć tęsknota wyciska łzy to zrozumienie napełnia pustkę celowością, i rozświetla cierpienie światłem....
wtorek, 15 kwietnia 2014
"Garsonierka" Marysi
Pomniczek Marysi gotowy! Na racie co prawda widziałam go na zdjęciu, bo jedzie właśnie do nas z południa Polski. Jest właśnie taki, jaki chciałam. I jeśli wszystko uda się poskładać w czasie, to juz na Święta, "smutną" mogiłkę Marysi zastąpi kawałek białego kwarcytu, który zwracając na siebie uwagę, będzie skłaniał do refleksji, bo przecież kiedyś każdy z nas - dostanie takie swoje dwa metry kwadratowe na "własność". Nie lubię ogromnych, ciężkich grobowców, dlatego Marysia dostanie coś, co odzwierciedla jej duszę- czystą, lekką, białą, nieskazitelną.
Zdjęcia załączę, jak tylko uporządkujemy nową garsonierkę Marysi. Wiem, że dzięki temu pomnikowi - każdy, kto zapragnie odwiedzić Marysię i pomodlić się nad jej grobem, lub poprosić ją o coś- bez problemu tam trafi.
Szykowałam dla niej pewną niespodziankę, ale dzisiaj już wiem, że nie wszystko się uda, bo jest teraz szczególny okres Świąt Wielkiej Nocy i kościół ma ściśle wszystko zaplanowane.
Chciałam wygłosić pewną sentencję myśli, które zrodziły się przez ten w mgnieniu oka miniony ROK od jej odejścia. Chciałam opowiedzieć o tym krótko w kościele podczas mszy intencyjnej i upamiętniającej nasza rozłąkę. Chciałam także zaśpiewać pewną pieśń. Niestety w tym szczególnym okresie nie będzie to możliwe. Niemniej jednak wszystkich zapraszam na uroczystość w intencji I rocznicy śmierci Marysi w dniu 19 kwietnia - Wielka Sobota na godz. 20.00 w kościele Św. Brata Alberta w Elblągu.
A Marysia dostanie inną niespodziankę - już wkrótce na blogu...
Kochani! Życzę wam wspaniałych Świąt, pełnych wzajemnej miłości i zrozumienia sensu zmartwychwstanie Jezusa. I jest to chyba dobry czas, aby zastanowić się nad własnym życiem, nad upływającym czasem i nad tym , by chociaż przez chwilę poczuć w sercu wdzięczność za możliwość oddychania, smakowania i oglądania; po prostu za dar życia.
Zdjęcia załączę, jak tylko uporządkujemy nową garsonierkę Marysi. Wiem, że dzięki temu pomnikowi - każdy, kto zapragnie odwiedzić Marysię i pomodlić się nad jej grobem, lub poprosić ją o coś- bez problemu tam trafi.
Szykowałam dla niej pewną niespodziankę, ale dzisiaj już wiem, że nie wszystko się uda, bo jest teraz szczególny okres Świąt Wielkiej Nocy i kościół ma ściśle wszystko zaplanowane.
Chciałam wygłosić pewną sentencję myśli, które zrodziły się przez ten w mgnieniu oka miniony ROK od jej odejścia. Chciałam opowiedzieć o tym krótko w kościele podczas mszy intencyjnej i upamiętniającej nasza rozłąkę. Chciałam także zaśpiewać pewną pieśń. Niestety w tym szczególnym okresie nie będzie to możliwe. Niemniej jednak wszystkich zapraszam na uroczystość w intencji I rocznicy śmierci Marysi w dniu 19 kwietnia - Wielka Sobota na godz. 20.00 w kościele Św. Brata Alberta w Elblągu.
A Marysia dostanie inną niespodziankę - już wkrótce na blogu...
Kochani! Życzę wam wspaniałych Świąt, pełnych wzajemnej miłości i zrozumienia sensu zmartwychwstanie Jezusa. I jest to chyba dobry czas, aby zastanowić się nad własnym życiem, nad upływającym czasem i nad tym , by chociaż przez chwilę poczuć w sercu wdzięczność za możliwość oddychania, smakowania i oglądania; po prostu za dar życia.
sobota, 12 kwietnia 2014
Alleluja na Alleluja w moim amatorskim wykonaniu:)
Ostatnio zamieszczałam link do pięknej pieśni Hallelujah Leonarda Cohena w wykonaniu pewnego księdza, który w ten sposób zrobił niespodziankę pewnej holenderskiej młodej parze, podczas ceremonii zaślubin. Zakochałam sie w tym utworze i postanowiłam go sobie zaśpiewać. Od razu pomyślałam, że jest czas Alleluja i także w okresie Świąt Wielkiej Nocy wypada I rocznica odejścia Marysi. Na tę okoliczność szykuję dla niej i wszystkich, którzy są blisko sercem - specjalną niespodziankę.
Tymczasem dzisiaj, kiedy siedziałam sobie pijąc popołudniową kawę, obok mnie bawił się mój synek, ja postanowiłam spróbować co prawda po amatorsku zaśpiewać te pieśń, bo jest piękna. Dlatego dedykuję ja każdemu, kto podobnie jak ja uwielbia ją i proszę wybaczcie za usterki - ale to moje zwyczajne popołudniowe odśpiewanie;)
Życzę Wam udanego weekendu i Palmowej Niedzieli.
Poniżej zamieszczam link dla każdego, kto ma ochotę odsłuchać:)
https://www.youtube.com/watch?v=opqtZ48pIik&feature=youtu.be
Tymczasem dzisiaj, kiedy siedziałam sobie pijąc popołudniową kawę, obok mnie bawił się mój synek, ja postanowiłam spróbować co prawda po amatorsku zaśpiewać te pieśń, bo jest piękna. Dlatego dedykuję ja każdemu, kto podobnie jak ja uwielbia ją i proszę wybaczcie za usterki - ale to moje zwyczajne popołudniowe odśpiewanie;)
Życzę Wam udanego weekendu i Palmowej Niedzieli.
Poniżej zamieszczam link dla każdego, kto ma ochotę odsłuchać:)
https://www.youtube.com/watch?v=opqtZ48pIik&feature=youtu.be
czwartek, 10 kwietnia 2014
wow!!!!!! super:)
Zobaczcie to!
po prostu niesamowite!
spłakałam się ze wzruszenia.
NIe jeden pewnie chciałby przeżyć coś takiego...
PIĘKNE!!!
http://www.ofeminin.pl/emocje/ksiadz-spiewa-na-slubie-piosenke-leonarda-cohena-zrobil-to-tak-oblednie-ze-cala-sala-oniemiala-hit-internetu-s379436.html
po prostu niesamowite!
spłakałam się ze wzruszenia.
NIe jeden pewnie chciałby przeżyć coś takiego...
PIĘKNE!!!
http://www.ofeminin.pl/emocje/ksiadz-spiewa-na-slubie-piosenke-leonarda-cohena-zrobil-to-tak-oblednie-ze-cala-sala-oniemiala-hit-internetu-s379436.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)

