Główną bohaterką bloga jest śp. niezwykła Marysia, która pomimo lekoopornej padaczki, małogłowia,licznych naczyniaków,znacznej skoliozy oraz wrodzonej wady przepony i stopy.. była cudownym dzieckiem, który odmienił moje życie. Blog jest poświęcony głównie Marysi, jak również innym ciekawostkom. Celem bloga jest wsparcie psychiczne i merytoryczne dla rodziców zmagających się z traumą choroby dziecka. MARYSIU! Dzięki Tobie powstała książka o niezłomności życia - Życiowa zwrotnica."
środa, 27 marca 2013
Co u Marysi??
wtorek, 26 marca 2013
jeszcze kilka słów o szczepieniach....
Wyciekł poufny dokument z GSK. Bezpośrednio po szczepieniu Infanrix Hexa zmarło 36 niemowląt
Poufny dokument GlaxoSmithKline, który niedawno wyciekł do prasy w Belgii wskazuje na to, iż 36 niemowląt zmarło po otrzymaniu Infanrix Hexa (skojarzonej szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, poliomyelitis, H. influenzae typu b i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B) w okresie dwóch lat. GlaxoSmithKline otrzymało łącznie 1742 raportów nt. niepożądanych działań w od 23.10.2009 r. do 22.10.2011 r., w tym 503 potwierdzonych niepożądanych reakcji i 36 zgonów. Dane dotyczą populacji 10,5 miliona dzieci.
Organizacja Initiative Citoyenne z Belgii stwierdza iż: „GSK nie odnotowało, jak pierwotnie oczekiwaliśmy, 14 zgonów w okresie od października 2009 r. do października 2011, ale aż 36 (14 od 2010 do 2011 r. i 22 z 2009 na 2010). Oprócz tych 36 ofiar śmiertelnych, miało miejsce co najmniej 37 innych zgonów (głównie nagłej śmierci), co w sumie daje, przynajmniej 73 ofiary śmiertelne od czasu wdrożenia szczepionki w 2000. I znowu, dotyczy to jedynie nagłych śmierci, nie ma żadnych informacji nt. możliwego zaniżania raportów”.
36 zgonów w okresie dwóch lat, to średnio 1,5 zgonu na miesiąc, co przy jakimkolwiek standardzie jest bardzo wysoką liczbą. Prawdopodobnie tylko od 1 do 10% niepożądanych reakcji poszczepiennych jest rzeczywiście zgłaszanych co wynika z nieświadomości lekarzy i rodziców. Dlatego też problem może być potencjalnie o wiele bardziej poważny, a rzeczywista liczba zgonów znacznie wyższa.
Wykresy pokazują, że wiele z tych dzieci, które zmarły, odeszły w ciągu kilku pierwszych dni po otrzymaniu szczepionki. Łącznie zgłoszono, iż trzy niemowlęta zmarły w ciągu godziny od otrzymania szczepionki.
Źródło:
Informacja prasowa Inititive Citoyenne.
Organizacja Initiative Citoyenne z Belgii stwierdza iż: „GSK nie odnotowało, jak pierwotnie oczekiwaliśmy, 14 zgonów w okresie od października 2009 r. do października 2011, ale aż 36 (14 od 2010 do 2011 r. i 22 z 2009 na 2010). Oprócz tych 36 ofiar śmiertelnych, miało miejsce co najmniej 37 innych zgonów (głównie nagłej śmierci), co w sumie daje, przynajmniej 73 ofiary śmiertelne od czasu wdrożenia szczepionki w 2000. I znowu, dotyczy to jedynie nagłych śmierci, nie ma żadnych informacji nt. możliwego zaniżania raportów”.
36 zgonów w okresie dwóch lat, to średnio 1,5 zgonu na miesiąc, co przy jakimkolwiek standardzie jest bardzo wysoką liczbą. Prawdopodobnie tylko od 1 do 10% niepożądanych reakcji poszczepiennych jest rzeczywiście zgłaszanych co wynika z nieświadomości lekarzy i rodziców. Dlatego też problem może być potencjalnie o wiele bardziej poważny, a rzeczywista liczba zgonów znacznie wyższa.
Wykresy pokazują, że wiele z tych dzieci, które zmarły, odeszły w ciągu kilku pierwszych dni po otrzymaniu szczepionki. Łącznie zgłoszono, iż trzy niemowlęta zmarły w ciągu godziny od otrzymania szczepionki.
Źródło:
Informacja prasowa Inititive Citoyenne.
Marysia w szpitalu
Marysia czuje się ciut lepiej. To znaczy , ostatnie rzadkie wypróżnienie było dzisiaj rano, więc porównując do dnia wczorajszego, gdzie tryskała jak z fontannny, mogę powiedzieć, że jest lepiej. Poprawiły się także wyniki, spadło CRP - świadczące o stanie zapalnym organizmu. Jednak jej stan ogólny nadal kiepski, leje się przez ręce, nie jest kontaktowa, i ma ciągłe drgawki. Na szczęście to dopiero 3 doba antybiotyku i chyba 3 kroplówka z potasem i glukozą dla wzmocnienia organizmu. Liczymy na cud, że do Świąt Marysia otworzy oczy i odzyska swoją dawną spastykę, na którą tak często narzekałam. Narzekałam dlatego, że przy spastyce, ciężko jest dziecko wziąć na ręce, ubrać , czy zwyczajnie zmienić pieluchę. Te rzeczy są niemal cyrkowym wyczynem. Dzisiaj mi tego brakuje, bo to dowód na to , że wszyskto jest ok. Kiedy Marysia traci swoją sztywność - tak to nazwijmy, zaczynają dziać się te niedobre rzeczy. No cóż, wierzę, że Pisia upora się i tym razem z choróbskiem i wygra kolejną walkę. Dziwi mnie jej stan, bo wyniki są w miarę ok, a dziecko wygląda jak... nie będę pisac jak. NIe mniej jednak, wierzę, że wsparcie modlitwą i pozytywnymi myślami od jej przyjaciół, którzy w komentarzach przekazują jej wsparcie i pozdrowienia, szybko wróci do zdrowia. Będę na bieżąco Was informować. Cieszę się, że nie jest gorzej i chociaż nie jest także lepiej, to dostrzegam każdą nawet najmniejszą zmianę na plus. Zeszły jej także obrzęki, które miała głównie na twarzy, jej oczko tak spuchło, że nie mogła otworzyć powieki i wyglądało jak napompowany wodą balon. Dzisiaj cały dzień spędziłam na jej oklepywaniu, odsysaniu i bacznym obserwowaniu jej saturacji, która spadała nawet do 21%. Marysia niestety nadal musi być stale pod tlenem. chciałabym jutro przekazać pozytywniejsze wieści i mam nadzieję na to, że tak właśnie się stnaie:) Tymczasem ściskam Was gorąco i dziękuję w imieniu Marysi za okazywane serce!
Co zrobić gdy Sanepid przymusza do szczepień?
Kochani, ponieważ jak wiecie z mojego wcześniejszego wpisu w zakładce ciekawostki - odnośnie szczepień, że jestem ich przeciwniczką. Nie szczepie swoich dzieci, po tym co widziałam u dziesiątek osób, dzieci z powikłaniami poszczepiennymi. SANEPID mnie ŚĆIGA! Wygrażają się sankcjami i przymusowym zaszczepieniem włącznie z pozwaniem do sądu. Powiedziałam dzisiaj pani z sanepidu, że niech od razu kieruje sprawę do sądu, bo będzie musiała sparaliżówać mnie i dzieci, żeby je zaszczepić. Jestem w trakcie szukania i przygotowywania stosownego pisma, którym zamierzam się podzielić z każdym, kto ma podobny problem i jest ścigany. Kochani ! NIe dajcie się zwieść, niech posyłąją do sądu, sprawy będą się ciągnęły długo, a możemy zawsze złożyć apelację i się odwołąć do Strasburga, bo ministerialna ustawa o przymusie szczepiennym jest NIEZGODNA Z KONSTYTUCJĄ! a konstytucja jest jedynym inajważniejszym aktem prawnym w POLSCE!. Dlatego proszę Was, nie dajcie się zastraszyć, a na początek zamieszczam artykuł Pani profesor , przeczytajcie, rozjaśni Wam to troszeczkę sprawę. Jak znajdę stosowne przpisy, napiszę pismo i poinformuję Was co mówić w sanepidzie i jakimi artykułąmi się podpierać. Pozdrawiam Ania.
ps. Korzystam grzecznościowo z internetu w szpitalu, dlatego o Marysi napiszę później, jak będzie jeszcze jeden wynik.
Prof. Dorota Majewska - List otwarty w sprawie nowelizacji ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych
ps. Korzystam grzecznościowo z internetu w szpitalu, dlatego o Marysi napiszę później, jak będzie jeszcze jeden wynik.
Prof. Dorota Majewska - List otwarty w sprawie nowelizacji ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych
Warszawa, 23-07-2012
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
List otwarty w sprawie nowelizacji ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych
Wielce Szanowny Panie Prezydencie,Sejm i Senat przegłosowały nowelizację Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druki 293, 416, 546, 548 ). Wprowadzone poprawki (podobnie jak cała ustawa) zawierają szereg kontrowersyjnych, antydemokratycznych elementów, sprzecznych z Konstytucją RP, prawami UE oraz Europejską Konwencją Praw Człowieka, które gwarantują obywatelom prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa osobistego. Jako takie powinny być one poddane ocenie całego polskiego społeczeństwa w formie referendum oraz dokładnie przeanalizowane przez Trybunał Konstytucyjny.
Oto kilka najbardziej kontrowersyjnych zmian wprowadzonych do Ustawy.
1. Zmiana definicji choroby zakaźnej: z "chorób, które zostały wywołane przez biologiczne czynniki chorobotwórcze, które ze względu na charakter i sposób szerzenia się stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego” na „chorobę, która została wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy”. Pominięcie niezwykle istotnego czynnika „infekcyjnego” i „zagrożenia dla zdrowia publicznego” (które obowiązują w definicjach medycznych), czyni nową sejmową definicję zbyt szeroką. Pozwoli to urzędnikom lub grupom interesu na dowolne zaliczanie do chorób zakaźnych najrozmaitszych stanów chorobowych wywołnych przez chorobotwórcze czynniki biologiczne, np. alergii, zatruć pokarmowych, chorób poszczepiennych, ukąszeń przez owady czy pająki, poparzeń przez meduzy, pokrzywy etc. A to z kolei może skutkować przymusem brania ekperymentalnych szczepień i leków, które mogą być toksyczne.
2. Niepokój budzi bagatelizowanie powikłań poszczepiennych oraz oddanie nadzoru nad nimi w wyłączną gestię Sanepidu, który – jak wiadomo – czerpie zyski z rozprowadzania szczepionek, więc jest obarczony konfliktem interesu. W Polsce prawie nie gromadzi się dowodów powikłań poszczepiennych (niepożądanych odczynów poszczepiennych; NOP) i są one ukrywane przed społeczeństwem. Zarówno rodzice jak i lekarze próbujący zgłaszać takie powikłania są agresywnie zniechęcani do tego lub szykanowani. O tym, że tych powikłań jest wiele informują doniesienia tysięcy rodziców (http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=7000). Jedyne publicznie dostępne dane dotyczące powikłań poszczepiennych znajdują się w amerykańskiej rządowej bazie danych VAERS (http://wonder.cdc.gov/vaers.html), do której w ciagu 20 ostatanich lat zgłoszono prawie 400 000 powikłań oraz ponad 5000 zgonów poszczepiennych. Ponieważ według ocen FDA (amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności i Leków) do bazy tej zgłaszanych jest zaledwie ok. 5% wszystkich przypadków powikłań, tzn. że w rzeczywistości mogło być ich 20 razy więcej. Ektrapolując te dane na liczbę mieszkanców Polski, można szacować, że w naszym kraju liczby powikłań poszczepiennych mogły stanowić ok. 12 % liczb amerykańskich. W żadnym wypadku nie są to liczby bagatelne. One reprezentują realne ludzkie tragedie i narodowe straty.
3. Dużym zagrożeniem wydaje się też przepis oddający urzędnikom Sanepidu (będącym poza kontrolą społeczną, lecz nierzadko pod wpływem firm farmaceutycznych) swobodę w ogłaszaniu epidemii oraz w stosowaniu przymusu szczepień lub leczenia ekperymentalnymi lekami, przy równoczesnym zwolnieniu ich od odpowiedzialności karnej za możliwe wyrządzone szkody osobowe . Może to doprowadzić do tragicznych skutków zarówno dla osób przymusowo leczonych jak i dla całego społeczeństwa.
Zbiorowe negatywne doświadczenia z przeszłości każą nam nieufnie podchodzić do podobnych autorytarnych ustaw i zarządzeń. Doskonale pamiętamy wirtualną „pandemię świnskiej grypy” z r. 2009, wykreowaną – jak dziś wiemy – przez producentów szczepionek i narzuconą światu przez skorumpowanych urzędników z WHO, której celem było zmuszenie rządów do zakupu setek milionów dawek niesprawdzonych, ekperymentalnych szczepionek. Rezultatem tej fałszywej pandemii były miliardy publicznych pieniędzy zmarnowanych na zakup zbędnych, toksycznych szczepionek, które okaleczyły tysiące osób w Europie i Ameryce Północnej, wywołując chroniczne choroby neurologiczne takie jak narkolepsja, paraliż, padaczka, zespół Guillaina-Barre’go, autyzm i inne. Badania wykazały, że szczepionki te nie tylko nie chroniły przed grypą, lecz wręcz zwiększały ryzyko zachorowania na nią oraz zgonu. Mimo agresywnej proszczepionkowej propagandy w Europie i USA stosunkowo niewiele osób się zaszczepiło, więc pozostały miliony niezużytych szczepionek. Zostały one przekazane do krajów afrykańskich i tam wywołały podobne epidemie chorób neurologicznych u dzieci.
Dzięki przezorności minister Ewy Kopacz Polska odmówiła wtedy zakupu tych szczepionek. Zagrożenie nimi było tym większe, że wiadomo iż jedna z firm wysłała wówczas do Europy Środkowej kilkadziesiąt kilogramów szczepionek zawierajacych aktywne, zabójcze wirusy ptasiej grypy. (Dowiedli tego czescy badacze wstrzykując je fretkom doświadczalnym, które zdechły wkrótce po zaszczepieniu). Łatwo sobie wyobrazić co by się stało, gdyby zaszczepiono nimi miliony ludzi w Europie. Innym tragicznym polskim doświadczeniem były nielegalne testy ze szczepionkami przeciw ptasiej grypie przeprowadzone na bezdomnych w Grudziądzu. Ponad 20 osób zmarło wkrótce po ich podaniu.
Szereg okolicznosci sugeruje, że może być przygotowywana nowa potencjalna pandemia. Niedawno opublikowano informację jak zmienić klasycznego wirusa ptasiej grypy (silnie patogennego, lecz nie przenoszonego między ssakami) w odmianę wirusa, który bedzie zarówno zabójczy jak i przenoszony drogą kropelkową, a więc silnie zaraźliwy dla ludzi (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22723414). Wiadomo, że producenci szczepionek szykują się do testowaniach na ludziach szczepionek zawierajacych wirusy ptasiej grypy i poszukają kandydatów do tych doświadczeń. Omawiana tu Ustawa z jej przymusowymi szczepieniami ubezwłasnowolnia całe polskie społeczeństwo i umożliwia zamianę Polski w wielki poligon doświadczalny firm farmaceutycznych o potencjalnie katastrofalnych skutkach. Nie tylko wiele osób może umrzeć po ekperymentalnych szczepieniach (jak zmarli bezdomni w Grudziądzu) , ale mogą one także stać się źródłem dalszych zakażeń i prawdziwej pandemii, która może zgładzić dziesiątki lub setki milionów ludzi, podobnie jak pandemia grypy hiszpanki w 1918 r.
Wątpliwe, czy polscy legislatorzy, głosując za omawianymi poprawkami, zdawali sobie sprawę z ich możliwych zagrożeń dla społeczeństwa. Znowelizowana Ustawa wygląda jak napisana przez lobbystów w interesie producentów szczepionek. Analogiczne antyspołeczne ustawy próbowano przemycać w USA i innych krajach, na szczęście zostały one w porę zauważone i obalone. Polskiemu społeczeństwu nie dano szans na podjęcie decyzji w tej życiowej sprawie. Podobne autorytarne ustawy nie istnieją w żadnym demokratycznym kraju. W żadnym rozwiniętym kraju nie ma obowiązku/przymusu szczepień, a dokumenty WHO pokazują, że zachorowalność na wiele chorób zakaźnych jest w tych krajach podobna3lub niższa niż w Polsce (gdzie taki obowiązek istnieje). Również niższa jest tam umieralność niemowląt. Dowodzi to, że obowiązek lub przymus szczepień jest szkodliwym dla zdrowia publiczego totalitarnym anachronizmem i powinien być zdecydowanie usunięty z polskich ustaw. W demokratycznym państwie prawo nie może otwierać furtki do potencjalnych nadużyć.
Bardzo liczymy, że Pan Prezydent przekaże całą znowelizowaną Ustawą do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż zawiera ona elementy ewidentnie sprzeczne z Konstytucją RP, oraz ogłosi narodowe referendum, aby obywatele sami zadecydowali o obowiązku bądź przymusie szczepień.
Z wyrazami szacunku,
Prof. dr hab. Maria Dorota Majewska
(Autorka jest naukowcem neurobiologiem, profesorem Uniwersytetu Kardynala Stefana Wyszyńskiego. Wcześniej, ponad 25 lat pracowała w czołowych instytucjach biomedycznych w Polsce i USA; ostatnio, w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie kierowała sponsorowanym przez KE projektem badawczym, badającym związek szczepień z autyzmem).
poniedziałek, 25 marca 2013
Szpital i nadal ???????
Kochani, napiszę szybciutko, bo mam na chwilę dostęp do internetu. Jesteśmy z Marysią w szpitalu. Po dziesięciokrotnej próbie wkucia wenflonu, w końcu zawołoano anestezjologa, który w policzku założył wkucie. NIestety Marysia ma żyłki cieńsze od cewników, prawie ich nie ma, są głęboko ukyte, a te które niemalże pod lupą da się zauważyć - są oplecione zrostami od wielokrotnych wkuć. Na szczęście udało się, bo inaczej byłby szybki transfer do szpitala w Olsztynie na IOIM. Marysia dostaje glukozę w kroplówce, a lekarze nadal nie mają diagnozy. WYniki, które zostały pobrane są w miarę ok. Nadal podtrzymywany jest Zinnat, jednak dożylnie i niezbędny jest stały dostęp tlenu. Mam nadzieję, że kiedy rankiem przyjdzie do pracy nasza doktor, zleci ponowne wykonanie RTG płuc i będzie wiadomo, czy to płuca, czy jakiś ostry nieżyt jelitowo-żołądkowy. Jestem szczęśliwa, że wyniki wyszły w miarę dobrze, aczkolwiek nie mamy nadal diagnozy. Ach u nas wszystko na wariackich papierach. Padam ze zmęczenia, bo już nie wiem która noc z rzędu nieprzespana, a teraz jeszcze 5 pralka prania, po tryskających kupkach Marysi, i inne obowiązki. Dzisiejszej nocy z Marysią w szpitalu został jej tatuś. ja wróciłam teraz do domu, żeby ogarnąć to wszystko, przygotować pozostałe rzeczy, pobyć trochę z synkiem, bo on strasznie tęskni. Nawet nie wie, że Marysia jest w szpitalu. Jakoś się nie zorientował, że nie ma jej w łóżeczku, a ponieważ mój mąż musi rankiem wyjechać do Olsztyna na cały dzień do pracy, powiedzieliśmy synkowi, że tata pojechał dzisiaj i wróci jutro wieczorem. Pewnie zastanawiacie się dlaczego tak zrobiliśy. Uznaliśmy, że każda godzina niewiedzy, że Marysia jest znowu w szpitalu, a to = brak mamy przez miesiąc, i stres dla synka, postanowiliśmy jeszcze dzisiaj mu o tym nie mówić. Raniutko zawożę go do przedszkola i pędzę na dyżur dzienny do szpitala, następnie późnym wieczorem wraca mąż, zmienia mnie na noc, a ja na nocny dyżur do domu do chłopców. Tak mniej więcej wygląda nasz każdy dzień i często się tak zmieniamy , kiedy Marysi przebywa w szpitalu - oczywiście w miejscu naszego zamieszkania, bo jeżeli wywiozą ją do Olsztyna , takie zmiany nie są możliwe. Tym sposobem, dzieci mają trochę i mamy i taty na zmianę. Synek nie odczuwa tak wówczas mojej nieobecności. Trzymajcie kciuki za Marysię i prosze podzięujcie Bogu, że wyniki krwi są ok i spodziewajmy się , że RTG płuc, również wyjdzie pozytywny. Dziękuje Wam kochani za komentarze i słowa otuchy. Ach Marysia choć taka mała, ma tak wielu przyjaciół, a to jest kolejny powó do radości:) Życzę wam dobrej nocy!
Jednak szpital...
Jak to dobrze, że na świecie są lekarze z powołania, którym można ufać i zwrócić się do nich o każdej porze. Zadzwoniłam dzisiaj do naszej Pani doktor Agnieszki D, ponieważ zaniepokoiły mnie w sprawy. Z Marysią nie jest ani lepiej ani gorzej. Oddycha stabilnie, aczkolwiek jest non stop pod tlenem. Jednak wczoraj kilkakrotnie wymiotowała, a w zasadzie hlustała. Dzisiaj dołączyła się tryskająca biegunka i po przedstawieniu tych objawów, najprawdopodobnej stan Marysi wynika z jakiegoś ostrego nieżuty jelitowego. Uzgodniłyśmy z Panią doktor, że położymy się do szpitala, aby wzmocnić Marysię kroplówkami i wykonać dodatkowe niezbędne badania. Obie wierzymy, że do Świąt Wielkiej Nocy, wyjdziemy do domu na dalsze doleczenie. Także pakuję walizkę i niestety zbieramy się z Marysią na oddział. Po wykonaniu wszelkich badań, oczywiście poinformuję Was kochani. Trzymajcie za Marysię kciuki:)
Domowy syrop z BURAKA wykrztuśny
Syrop z BURAKA
wykrztuśny, ułatwiający oczyszczenie oskrzeli z flegmy.
Ponieważ Marysia czuje się kiepsko, a wzmożona ilość napadów padaczkowych dodatkowo ją zaflegmia, zrobiłam jej domowy syrop z buraka, który pomoże jej odkrztusić zgromadzoną wydzielinę w drogach oddechowych. To prosty przepis, który przyda się każdej mamie.
Składniki:
Surowy burak
4 łyżki fruktozy, lub cukru lub miodu
wykonanie:
Surowego buraka obieramy i tarkujemy na tarce jarzynowej. Natępnie zasypujemy cukrem, fruktozą lub zalewamy miodem. Odstawiamy tak przygotowanego buraka w ciepłe miejsce na 24 godziny, np. w okolice grzejnika lub przy kuchence w kuchni. Następnego dnia zlewamy przez sitko powstały syrop i najlepiej przechowujemy w ciemnej butelce w chłodnym miejscu- np takiej po syropie aptekarskim.
Syrop jest dodatkowo cennym źródłem kwasu foliowego- któy działa także przeciwalergicznie, oraz dostarczycielem żelaza.
Polecam!
Stosowanie:
Dzieciom podajemy 5 x dziennie po łyżeczce, dorośli 5x dziennie po łyżce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
